Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

C+M+B 2014

Moja częstotliwość publikowania postów jest ostatnio porażająca, ale do moich ulubionych blogów zaglądam regularnie:)
Dziś kończymy piękne, rodzinne świętowanie. Moje dziewczyny już wyjechały, chłopcy szykują się do szkoły. Trochę mi smutno, bo tak fajnie było być codziennie razem... Trudno przejść do codzienności, ale oczywiście się da:) Na tym polega harmonia, jest czas świętowania i jest czas pracy i tęsknoty, żeby kolejne spotkanie wzbudziło tyle cudownych emocji.
Grudzień był dla mnie bardzo pracowitym miesiącem, dużo działo się w Pracowni i w domu. Od tego roku szkolnego prowadzę Oazę Dzieci Bożych i wraz ze scholą przygotowywaliśmy Koncert Kolęd i Jasełka. Pracy dużo, a to wymagało ode mnie dobrej organizacji. I po raz kolejny przekonałam się, że lubię mieć dużo zajęć, potrafię się wtedy na prawdę dobrze zorganizować. I mam poczucie, że tak jak trzeba wypełniam swój czas. Ale nie bez pomocy:) Wszystko zawierzam Najwyższemu i czuję tę moc:)
Dzisiejsze Święto uczciliśmy udziałem we Wrocławskim Orszaku Trzech Króli. Nasza Karolina brała udział wraz z koleżankami ze swojej szkoły. Franek założył strój króla i mogliśmy wędrować w orszaku wraz z nimi. A wrażenia cudowne, wspólne wędrowanie, śpiewanie kolęd, pokłon Dzieciąteczku... A na koniec koncert Arki Noego.
Od soboty walczę z przeziębieniem, ale nie dało się nie śpiewać:) To nic, że może jutro nie będę mogła mówić.
To było dla mnie takie spięcie klamrą czasu Adwentu i Bożego Narodzenia. Rekolekcje internetowe o.Adama i Roberta Friedricha i dzisiejsze wspólne śpiewanie Maleńkiemu.











Pięknego 2014 Roku,
zrealizowanych postanowień, samej dobroci i miłości.
Ściskam Was cieplutko:) 
Iza

wtorek, 22 października 2013

Świętowanie:)

 W niedzielę Karolina skończyła 16 lat. A ja wciąż nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko płynie. Choć wiele się przez te 16 lat wydarzyło, to niektóre zdarzenia, mam wrażenie, miały miejsce zaledwie wczoraj:)
Świętowaliśmy przez cały weekend, ponieważ w tym roku goście postanowili przybywać "na raty". To nawet dobrze, bo z każdym mogliśmy spędzić czas tak bardzo intensywnie.
W sobotni wieczór, przy świetle księżyca, rozpaliliśmy ognisko. Były kiełbaski i do nieba poleciał wypuszczony przez jubilatkę lampion.


W niedzielę Franiu ukoronował siostrę własnoręcznie wykonaną koroną. 

Karolinka bardzo lubi bezy, więc na Jej życzenie wykonałam tort bezowy. Przygotowałam 3 okrągłe placki bezowe. Na każdy wylałam podgrzaną masę kajmakową. Placki przełożyłam bitą śmietaną, a wierzch posypałam prażonymi orzechami laskowymi. Pychota:)))


W poniedziałkowy poranek świętowaliśmy dalej, tym razem we Wrocławiu. Szkoła, w której uczy się Karolinka obchodziła swoje święto patronalne świętej Urszuli. Uroczystości rozpoczęła Msza święta, następnie uczennice klas pierwszych złożyły przyrzeczenia sztandarowe. Po wszystkich oficjalnych uroczystościach spotkaliśmy się w refektarzu, gdzie czekała na nas przepyszna kawa i słynny urszulański placek. Pogoda dopisała, więc po posiłku wybrałyśmy się na spacer po urokliwym centrum Wrocławia.




Cieplutko Was pozdrawiam:)
Iza

poniedziałek, 29 października 2012

Katar, kaszel i zaległości

No i dopadło nas - pierwsze, jesienne przeziębienie. Najmocniej zachorował Franiu. I tak od kilku dni próbujemy powrócić do zdrowia. Największym pozytywem chorowania i aury za oknem jest to, że mam teraz nieco więcej czasu na podróże po blogowym świecie:)
Zanim w sobotni poranek powitał nas, pierwszy w tym sezonie, śnieg, zdążyliśmy uporządkować ogród i zrobić nowe nasadzenia. Nie wykonaliśmy wszystkich zaplanowanych na jesień prac, mam jednak nadzieję, że pogoda będzie łaskawa i uda się jeszcze nieco popracować tej jesieni. Udało nam się posadzić truskawki, których sadzonki wcześniej, w sierpniu, posadziliśmy w doniczkach. Pięknie się ukorzeniły i mam nadzieję, że dobrze zaaklimatyzuja się na nowym miejscu. Pozadziliśmy też kilkadziesiąt krzewów czerwonych i żółtych malin. Liczę na wspaniałe, przyszłoroczne plony:)
I tak się dałam oczarować pracom ogrodowym, że chyba trudno będzie mi doczekać się kolejnej wiosny. Dobrze, że mam sporo fachowej literatury, że jest internet i zainwestowałam w zeszyt A4, żeby zapisywać wszystkie pomysły i plany ogrodnicze.
To tyle z podwórka. W tytule umieściłam zaległości, bo chciałam opowiedzieć Wam o wizycie we Wrocławskim Ogrodzie Botanicznym w związku z odbywającym się tam IX Dolnośląskim Festiwalem Dyni. W trakcie Festiwalu odbywają się różne konkurencje dla hodowców i dla dzieci, są degustacje i przeróżne stoiska, w dużej części ogrodu poustawiane są kompozycje i scenki wykonane z dyń. Pomysłowość wystawców zachwycająca. Byliśmy na Festiwalu już kolejny raz i pewnie jeszcze nie raz się tam wybierzemy:)
 Jeśli macie ochotę obejrzeć więcej zdjęć, zapraszam na stronę FESTIWALU.

 
 
 
Przy okazji Festiwalu można było zrobić zakupy na kilku stoiskach, mnie najbardziej zachwyciły te naczynia:
 
 
Udało nam sie znaleźć kolejnego wrocławskiego krasnala:
 
 
 
 
Piękne kolory jesieni w dalszej, nieco mniej "zaludnionej" części Ogrodu.
 
 
 
 
 
 
A tu fajna, częściowo ożywiona rzeźba. Ponieważ rzeźba ta jest dość oddalona od ścieżki, a kolory wokół stonowane i przenikające się wzajemnie, w pierwszym momencie nie dostrzegłam kota, choć kształ rzeźby wydawał się nieco dziwny.
 Prawdziwy koci artysta;)
 
 
 
 Pięknego, ciepłego wieczoru:)