Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 listopada 2013

Lubię czytać:)

Nawet bardzo:) I wśród moich pociech są mole książkowe. Dlatego z przyjemnością dzielę się informacją o akcji:
" 29 października 2013 roku ruszyła akcja „Czytam sobie”. Celem Akcji  jest pokazanie dzieciom, że samodzielne czytanie jest dobrą zabawą, a nauka czytania może być radosna i ciekawa. Miłość do książek należy rozbudzać od najmłodszych lat, pamiętając że na to nigdy nie jest za wcześnie.
Start akcji to  doskonała okazja, aby przeciwstawić się i zmienić aktualne statystyki w Polsce, z których wynika, że ponad połowa Polaków nie przeczytała w ciągu roku ani jednej książki. Jeśli chcemy, aby ta tendencja się zmieniła, warto pokazywać dzieciom, że kontakt z literaturą to nie przykry obowiązek, a świetna zabawa! Książki wzbogacają świat, poszerzają horyzonty i są wspaniałym sposobem na spędzanie wolnego czasu – zarówno samemu, jak z rodzeństwem czy rodzicami."

http://czytamsobie.pl/index.php
 Strona akcji: Akcja Czytam Sobie
A ja nie wierzę w to, że papierowe książki kiedyś znikną. Myślę, że tych wspaniałych chwil przyglądania się okładce, otwierania, zapachu, szelestu kartek, pięknych zakładek, wspaniałych historii i subtelnego ciepła papierowej książki nie jest w stanie zastąpić nic...
A dlaczego tak myślę?  Bo obserwuję mojego sześciolatka, który rosnąc w świecie gadżetów chętnie odwiedza bibliotekę, wybiera książki, z ogromnym zainteresowaniem je przegląda i sam próbuje czytać. No i wieczorem zawsze znajduje wśród domowników kogoś, kto poczyta mu na dobranoc.
Skoro pokochał książki papierowe, myślę, że zawsze będzie do nich wracał:) I to mnie cieszy:)))

Pozdrawiam cieplutko!
Iza

czwartek, 26 kwietnia 2012

Wróciłam, wygrałam:)

Witam Was bardzo serdecznie:)

Moja nieobecność spowodowana była wyjazdem pielgrzymkowym do Włoch. Podzielę się z Wami moimi przeżyciami w najbliższym czasie. Muszę uporządkować wspomnienia;)
Wróciłam w ubiegłym tygodniu, tuż przed uroczystością przyjęcia sakramentu Bierzmowania przez moją najstarszą córkę. A że byłam zaangażowana w przygotowania i samą uroczystość (miałam przyjemność, wraz z moim mężem, witać Biskupa i prosić Go o udzielenie sakramentu naszym dzieciom), mój komputer cierpliwie odpoczywał.
W tym tygodniu ręce miałam zajęte ściskaniem kciuków za mojego syna Huberta, który, jako uczeń 3 klasy gimnazjum, sprawdzał swoją wiedzę, pisząc gimnazjalne testy.
Komputer odpoczywałby pewnie dłużej, ale tęskno mi było już do naszego blogowego świata, tym bardziej, że udało mi się w ostatnim czasie wygrać conieco.
Izuś z blogu Zakurzona półka podarowała mi zestaw książek. Miałam przyjemność rozpakować paczuszkę, ale książki szybciutko powędrowały do rąk moich córek i Frania. Musiałam je pozbierać, żeby utrwalić wygraną na fotografii. Izuś - bardzo dziękuję:)


Pięknych, ciepłych dni Wam życzę!

czwartek, 24 listopada 2011

Pudełeczko, karteczka i święta...

Witam Was serdecznie po przydługiej przerwie. Czas płynie nieubłaganie, listopad podarował nam piękną, zdecydowanie niedepresyjną pogodę, ale mnie niestety dopadło poważne zapalenie gardła. Kończę już leczenie i zaczynam funkcjonować. W blogowym świecie również :) Niestety choroba zaczyna dopadać kolejnych członków naszej rodziny. Tak to bywa ;)
Wykonałam ostatnio pudełeczko i karteczkę na 18-te urodziny, w bardzo soczystych kolorach. Przyznam, że spodobało mi się takie nasilenie barw, szczególnie gdy za oknem dość szaro...















A co w temacie świąt? Za miesiąc, dokładnie, w naszych domach będzie pachnieć choinką, piernikiem
i karpiem. Będziemy wyczekiwać pierwszej gwiazdki, w ubogiej stajence i w naszych sercach narodzin małego Jezusa i uroczego, starszego pana z workiem prezentów... Cieszę się na ten nadchodzący czas. A że przygotowania czas zacząć, potwierdził dziś listonosz przynosząc nam paczuszkę z książką. Choć internet "pęka" od ilości świątecznych pomysłów, bo szczególnie te święta niesamowicie pobudzają wyobraźnię :), ja zdecydowanie wybieram książki z pomysłami, szczególnie dla dzieci. Razem z Franiem przejrzeliśmy już książkę dwa razy i wiemy, że w najbliższym czasie nudzić się nie będziemy:)






Samych miłych chwil Wam życzę:)

środa, 8 czerwca 2011

WYGRALIŚMY CANDY!

Wygrałam, a właściwie wygraliśmy Candy w Zakurzonej półce. Wygraliśmy, bo do wylosowania był zestaw książeczek dla dzieci. Bardzo lubię książki, uwielbiam księgarnie i biblioteki. Bardzo się cieszę, że mój Franiu jest równie wielkim wielbicielem słowa pisanego. Nie mam zbyt wiele czasu wolnego i moje czytelnicze podróże to w ostatnim czasie przede wszystkim literatura dziecięca. Dlatego jest mi niezmiernie miło, że nasza domowa biblioteczka powiększyła się o trzy nowe pozycje.
Kiedy dowiedziałam sie o wygranej, powiedziałam o tym od razu Frankowi. Pokazałam mu zdjęcie książek, a Franiu z wielkim przejęciem zapytał, czy na pewno pani nam je przyśle. Kiedy listonosz dostarczył nam przesyłkę, z niedowierzaniem patrzył na paczuszkę. Wzięłam aparat, usiedliśmy na słonecznym tarasie i rozpakowaliśmy przesyłkę. Jesteśmy szczęśliwi, dziękujemy :)






Miłej środy!

wtorek, 22 lutego 2011

Wyszalnia i inne...

Jestem fanką słowa pisanego, czytam książki i w poszukiwaniu informacji często też korzystam z dobrodziejstwa internetu. Ale książki "papierowe" darzę szczególną miłością, taką książkę bowiem można dotknąć, przytulić, przekartkować i ten niepowtarzalny zapach :) Każda wizyta w księgarni działa na mnie terapeutycznie, choć ceny książek sprawiają, że często tylko je przeglądam i się zachwycam.
Korzystam też z zasobów biblioteki, mój 4-letni Franiu bardzo lubi nasze wyprawy po książeczki. Choć na początku miał kłopoty z rozstawaniem się z wypożyczonymi książeczkami.
Jakiś czas temu przeglądałam w księgarni książkę, spodobała mi się bardzo i  tydzień temu udało mi się ją kupić. Jest to książka pana Pawła Zawitkowskiego, którego poznałam w programie "Mamo to ja". Zaczęłam oglądać ten program kiedy mój Franiu był malutki. Bardzo ceniłam sobie rady pana Pawła i wiele z nich wykorzystałam w praktyce. Ucieszyłam się więc, kiedy znalazłam publikację skierowaną do rodziców przedszkolaków i uczniaków.



Jestem w połowie książki i bardzo mi się podoba. Pan Paweł przekonuje, jak ważny jest ruch i sport w życiu naszych dzieci. Proponuje wiele rozwiązań, które możemy wykorzystać, aby zorganizować dzieciom czas w domu. Wymaga to niewielkich nakładów finansowych. Trudniejsze jest nieco przeorganizowanie  domu, ale myślę, że to zależy tylko od "przeorganizowania" naszego myślenia jako rodziców.




Autor przekonuje, jek wiele zalet mają dmuchane piłki, takie gimnastyczne. Okazuje się, że dziecko siedząc na takiej piłce spełnia potrzebę ruchu, a jednocześnie pozostaje w miejscu. Może nawet siedząc na piłce, przy biurku, odrabiać lekcje. I to już przetestowałam :). Zakupiłam dwie piłki i mój 9-latek wczoraj odrabiał tak lekcje. Bardzo mu się podobało! A Franiu... jest niezłym akrobatą. Ja też chciałam spróbować, choć wczoraj nie można było się do piłek dopchać :) Bo jak pisze pan Paweł, siedzenie na piłce ma zbawienny wpływ na nasze, dorosłe kręgosłupy. Oczywiście wielkość piłki musi być dostosowana do wysokości człowieka na niej siedzącego, no i biurko powinno mieć odpowiednią wysokość.


W książce są opisane różne formy aktywności, fajnie, że można się dowiedzieć od jakiego wieku dziecka można wprowadzać jaki sport. Jest tu o sportach zimowych, o judo, rolkach, rowerach, pływaniu, wspinaczce, jodze i o wielu innych formach aktywności, ale też o mowie i np. butach (te tematy jeszcze przede mną :)
Jak dla mnie książka jest świetna dla rodziców, którym zależy na harmonijnym rozwoju dzieci i którzy lubią sport. Do książki dołączona jest płyta, ale nie udało mi sie jeszcze jej odtworzyć, z braku czasu, może dzisiaj ?
W każdym miejscu jest też mowa o asekuracji, ochraniaczach i kaskach. I tu podpisuje się dwiema rękami!
Wszyscy mamy w domu kaski i korzystamy z nich przy np. wycieczkach rowerowych. Choć muszę przyznać, że spotykamy się z różnymi reakcjami ludzi widzących kaski na naszych głowach. A co w tym śmiesznego? Zupełnie nie wiem! Młodsi nie mają z tym problemów, najtrudniej jest chyba nastolatkom. Bo to śmieszne? Mało atrakcyjne?


Wydaje mi się, że trzeba po prostu o tym z dziećmi rozmawiać, mając nadzieję, ze zrozumieją. Bo przecież chodzi tylko o ich zdrowie i bezpieczeństwo.


A książkę polecam! Warto ją przeczytać.
A ja szybciutko wracam do zajęć domowych :)


Miłego wtorku!