Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

Karteczki

Listopad minął dość szybko, ale popracowałam nieco. Oto moje karteczkowe wariacje:)
Dla Pani Kazi, która na swojej zawodowej ścieżce dotarła do okresu wypoczynku, emerytury:)

 
Dwie karteczki z okazji narodzin dwóch chłopców.
 
 
 
 

Pewną listopadową sobotę spędziłam z córkami we Wrocławiu. Właśnie trwały prace przygotowujące Jarmark Bożonarodzeniowy. Tu jestem na zdjęciu z moją starszą córką, Gabrysią. Młodsza, Karolina, jest autorką fotografii.
A to zdjęcie zamieszczam na specjalne życzenia pewnej przesympatycznej Osoby, z pozdrowieniami:) 
 
Pozdrawiam Was cieplutko!

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Szczęśliwa...

Jestem bardzo szczęśliwa. Pod nasz dach trafiła figura Matki Bożej. Jest dla mnie bardzo szczególna. Towarzyszyła radościom i smutkom w domu moich Dziadków. Wczoraj przejechała kilkaset kilometrów i teraz będzie towarzyszyła codzienności mojej rodziny. Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo jestem wzruszona...


A 1 kwietnia przyleciały do nas bociany! Wczoraj utrwaliłam na fotce boćka w gnieździe.


Dziś rano bociek odwiedził nas na naszej łące. Tu już nie ma żartów, to WIOSNA :)



Miłego poniedziałkowego wieczoru!

niedziela, 3 kwietnia 2011

JPII

Wczoraj minęła już szósta rocznica odejścia Jana Pawła II. Na zawsze pozostanie w naszych sercach!

czerwiec 1991 Watykan



kwiecień 2011

Miłego niedzielnego wieczoru!

niedziela, 27 marca 2011

Zapraszam na spacer :)

Dziś od rana świeciło słońce, niestety było dość chłodno. Do termosu zaparzyłam herbatę, zabrałam do plecaka parę przekąsek i wyruszyliśmy na spacer. Wiem, że zaglądają tu przemiłe osóbki, którym podoba się okolica, w której przyszło mi mieszkać. Mnie również podoba się moje miejsce na ziemi. Dlatego bez wahania prezentuję kolejną porcję fotek ze spaceru.







Sporo było po drodze wody i błota.



Panowała cisza przerywana śpiewem ptaków. Czasami dało się słyszeć miarową pracę dzięcioła. W pewnym momencie usłyszeliśmy dźwięki podobne nieco do trąbek, donośne, choć nie do końca przyjemne. Udało nam się wypatrzeć kilka żurawi. Dzieci zrobiły sobie mały postój, a ja z mężem postanowiłam spróbować podejść bliżej i "zapolować" z aparatem. Oto, co udało mi się utrwalić na fotkach :)





 A tu mój średni syn i uciekające sarny. Może uda wam się je wypatrzeć :)









W czasie spaceru nie spotkaliśmy nikogo. Ścieżki nie wyglądają na oblegane, ale nie da sie ukryć, że ludzie tam bywają. Dowód? W czasie 2 i pół godzinnego spaceru plecak zapełniliśmy skarbami... puszkami po piwie! Nazbieraliśmy ich prawie 30 sztuk. Ale to nie jedyne ślady bytności człowieka. Śnieg stopniał
i ukazał w bezlistnych krzakach i rowach mnóstwo  plastikowych butelek i innych śmieci. Pewnie to nie jest nic nowego i w wielu miejscach tak jest, ale to smutne :(
A taka piękna to okolica :)

Miłego tygodnia!

poniedziałek, 21 lutego 2011

Kolejny spacer :)

Za oknami śnieg i mróz. Ja śledzę te poczynania zimy z mieszanymi uczuciami, ale moje dzieci każdy opad śniegu witają z niezmienną radością. Najważniejszym  ich zmartwieniem przed wyjściem z domu jest to, czy bedą mogły rzucać się w śnieg :) Trochę się powtarzam, ale tym razem wybraliśmy się na niedzielny spacer inną trasą niż zwykle.
Było rzucanie się w śnieg (trochę mało efektowne, bo śniegu u nas niezbyt dużo).

Była i wspinaczka.
I wędrówka.


A na zdjęciu poniżej fragment pnia, który w czasie wiosennej powodzi utknął na drzewku. Z daleka wygląda jak głowa dzika lub innego zwierza...

Moje dwa aniołki.


I piknik na pniu :)

W drodze do domu nad brzegiem Odry.


I jeszcze sprawdzanie grubości pokrywy lodowej, bezpieczne, bo to woda na łące.

Niespodzianka: dziadek urządził wnukom mały kulig. Co prawda po pastwisku, ale radość dzieci była ogromna :)



Tylko słoneczko nie chciało współpracować i leniwie wyglądało zza chmur.


A w domu, na doładowanie energii, prawdziwa kaloryczna BOMBA, kawa z bitą śmietaną i kruszaniec, skubaniec, pleśniak... Jak zwał, tak zwał, ale po takiej wyprawie ciasto smakowało wybornie.


Miłego poniedziałkowego wieczoru!