Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 grudnia 2012

Mikołaj nas odwiedził:)

Pisałam już o tym, że w dniu św. Mikołaja, na rynku w naszym miasteczku, odbywa się impreza, zapalają się lampki na choince, a Mikołaj z pomocnikami obdarowuje wszystkie zebrane dzieci paczkami. Tak też było wczoraj(niestety to nieaktualne, tydzień temu, 6 grudnia, ale mój komputer nie chciał współpracować, więc posta zamieszczam dziś:))
 Zapraszam na krótką fotorelację.
W momencie, kiedy na choince zabłysnęły światełka, rozpoczął sie pokaz fajerwerków.

W tym roku program artystyczny przygotowywali uczniowie i nauczyciele z naszej, jedynej w miasteczku, szkoły. Były tańce i śpiewy uczniów ze szkoły podstawowej i gimnazjum, zespołów tanecznych i chóru. Mimo chłodu atmosfera była gorąca.
 
 I nareszcie doczekaliśmy się. Po dłuższą chwilę trwających poszukiwaniach, Mikołaja odnalazła...POLICJA i w tym roku przyjechał na sygnale. Wytłumaczył, że podczas startu, Jego renifery zderzyły się z zorzą polarną, przez to nieco zabłądził. Ale nasi dzielni policjanci odnaleźli Go i przywieźli na spotkanie w naszym miasteczku:)
 
 
A tu jeszcze zdjęcie mojej dzielnej róży, która mimo śniegu i mrozu nie traci urody:)

Cieplutkie pozdrowienia Wam ślę, na radosny czas oczekiwania:)
Święta już coraz bliżej:)

poniedziałek, 15 października 2012

Prac ogrodowych ciąg dalszy

Serdecznie witam wszystkich zaglądających:*
W sobotę obudziło mnie bezchmurne niebo i słońce. Poranek nie był najcieplejszy, ale w miarę upływu czasu robiło się coraz przyjemniej.
Pracy w ogrodzie mam jeszcze sporo, ale każdy tak piękny dzień pozwala poczynić postępy. Dziś zabrałam ze sobą aparat i oto, jak się pracuje w towarzystwie kur:)

Oto zielononóżki, które trzymają się razem, raczej z dala od nas.
 
 
To ulubienica Frania.
 
A tu moja towarzyszka i wyjadaczka wszystkiego, co się rusza;)
 
 
Pogoda była cudowna, więc i posiłki spożywaliśmy na dworze. Takie wspólne biesiadowanie na świeżym powietrzu jest wspaniałe.
Najpierw było śniadanie, świeże jajka od naszych kur, kawa zbożowa i chleb, swojski, na zakwasie.
 

 
Później przyszła pora na obiad. Zapraszam na rosół. Co w nim niezwykłego, tak właściwie, to nic:)
Szczęśliwy drób z naszego ogródka. Czy szczęśliwa była ta kaczogęś w rosole? Tego niestety nie wiem, przypuszczam, że szczęśliwa była biegając swobodnie po pastwisku, wygrzewając się w promieniach słońca i rozmawiając z gospodarzami:)
Do tego warzywa z naszego ogrodu, dużo zielonej pietruszki, którą uwielbiam i swojski makaron. Spodobało mi się przygotowywanie makaronu samodzielnie, mniej kosztuje niż zakup gotowego w sklepie, a jego smak doceniają wszyscy moi domownicy.
 
 
 
 
Pięknych dni!

poniedziałek, 8 października 2012

Nasze prace wszelkiego rodzaju:)

Nasze, bo dziś będzie o pracach, nie tylko moich:)
Jako pierwszą przedstawiam pracę Gabrysi. Obrazek wyhaftowała jako prezent dla małego Jakuba.


Moje dwa pudełeczka, mniejsze, które wykonywałam po raz pierwszy i zastanawiałam się jak w nim wszystko pomieszczę, ale udało się:) I drugie w tradycyjnej wielkości.

 
 
 
 
 

 To tyle  z prac wykonanych w ciepłym, domowym zaciszu.
 Dużo czasu zajmują nam prace w ogrodzie i przy naszych pierzastych(i nie tylko;)) podopiecznych.
Zaplanowaliśmy sobie spore zmiany w ogrodzie, co wymaga dużo pracy i czasu. Fajnie, że tak chętnie angażują sie w nie moje dzieci. Szczególnie Hubert i Franiu przejawiaja farmerskie "zacięcie".
W sobotę zaczęliśmy sprzątać grządki, kopaliśmy warzywa, przygotowywaliśmy ziemię pod następne uprawy. Towarzyszyły nam dzielnie nasze kury. Następnym razem postaram się zabrać aparat, bo nie wiem, czy uda mi się opisać to, jak wyglądał nasza współpraca. Co ruszyłam widłami przekopując ziemię, zaraz wsadzała dziub kura w poszukiwaniu przysmaków. Momentalnie zjadała wszelkie żyjątka: pająki, gąsienice i dżdżownice. Te ostatnie starałam się w miarę możliwości ukrywać pod warstwą ziemi, bo wiem jak są pożyteczne w ogrodzie.
 W tym samym czasie po przekopanym terenie przechadzał się z pudełeczkiem i pazurkami Franiu, rozgrzebywał ziemię i zbierał dżdżownice, żeby później nakarmić nimi swoje dwie ulubione kury. Franiu ze swoimi wybrankami często spaceruje po ogrodzie, nosząc je pod pachą. Wygląda to przezabawnie:)
 Wczoraj po południu razem z Franiem utrwaliliśmy kilka leniwych, niedzielnych chwil w naszym ogrodzie.
Nasze gęsi chwilę po zjedzeniu posiłku:)
Kacza mama z piątką dzieci na spacerze po ogrodzie.
 
Na dachu stajni, z jednej strony wróble...
 
...z drugiej kaczor.
 
 
 
Farmer Franek w pieszczotliwym uścisku z myszołapem;)
 
Pięknych, ciepłych dni!
 
 

 
 

wtorek, 11 września 2012

Wakacyjne wspomnienia

Witam serdecznie:*
Nie myślałam, że zniknę na tak długo. Moja nieobecność miała kilka przyczyn, nie będę o nich opowiadać. Najważniejsze, że już jestem.
Wakacje były, działo się wiele, mnóstwo spotkań, wyjazdy, różne emocje, ale i czas spędzony w ogrodzie, domu, z najbliższymi. Dużo przemyśleń, planów, ale i czas beztroskiej radości. Zapraszam na spacer po moich wakacyjnych wspomnieniach.
 Początek wakacji to czas deszczu, codziennych burz, podtopienia naszego domu. Swego czasu zalewała nas Odra, zbudowany został wał i mieliśmy nadzieję spać spokojnie. Okazało sie jednak, że ulewne deszcze również bywają niebezpieczne.

 
 
To moja zalana piwnica...
 
Były też piękne, słoneczne dni w ogrodzie, z naszymi zwierzakami i festiwalem chmurnej, podniebnej rzeźby...
 
 
 
 
 
 
 
Spędzaliśmy czas nad jeziorem, gdzie moi nastolatkowie, Karolina i Hubert, brali udział w regatach, z powodzeniem, zajmując I miejsce.
 
 
 
 
 
 
Moi żeglarze mieli również okazję wypłynąć na tygodniowy rejs po Bałtyku...
 
 
 
Udało mi się, z pomocą najbliższych, przemalować ściany i meble w sypialni. Myślałam o tym od dawna i zachęcona fotkami z wielu blogowych miejsc, gdzie podziwiałam metamorfozy mebli, poczyniłam takowe i ja. Efekt - dla mnie rewelacja;)
Ściany miały wcześniej kolor bladoróżowy i obiecałam sobie, że wybiorę zdecydowanie inny kolor, ostatecznie pozostał róż, ale ciemniejszy, prowansalski:)
 

 
 
Wakacje dobiegły końca. Następnym razem pochwalę się moimi robótkami ręcznymi, które w czasie tych wakacji popełniłam.
 A dziś jeszcze pokażę Wam mojego Frania, który 3 września rozpoczął swoją przedszkolna przygodę. Niestety bez euforii, najtrudniej przyszło rozstać mu się ze zwierzętami, cały czas za nimi tęskni, choć codziennie rano pomaga na farmie i całe popołudnia spędza z nimi.
Radości to na tej buźce raczej nie widać...
 
 
Pozdrawiam cieplutko!


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

czwartek, 17 maja 2012

Nowi mieszkańcy naszej farmy:)

Jakiś czas temu zamieszkała u nas pani kaczka i pan kaczor. Kaczka zniosła jajka, ogrzewała je
i tuliła przez czas jakiś. I jak to w przyrodzie bywa, na świecie pojawiły się małe kaczątka. Dziś po raz pierwszy mama kaczka wyprowadziła siedem swoich pociech na podwórko. Wczoraj zastanawialiśmy się, czy nie poszukać dla nich imion, na co bardzo przytomnie mój Mąż stwierdził, że to przecież siedem krasnoludków ;) Poznajcie więc nowe krasnale na naszej farmie:



Kiedy kaczka zobaczyła mnie z aparatem, powoli, ale zdecydowanie, zabrała swoje pociechy w bezpieczne miejsce.
Wracając z odwiedzin u kaczej rodzinki, zrobiłam jeszcze pare zdjęć w ogrodzie.




Dróżka do domu i moje ulubione bukszpany.



Pięknego dnia:)