Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smacznego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smacznego. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Pasta

Makaron w przeróżnej postaci - to ulubieniec żeńskiej części mojej rodziny.
Męska część po takim posiłku zadaje pytanie: a co na obiad?
Trzeba ich po prostu nakarmić do syta, najlepiej dobrym mięsiwem :-).

Ale kiedy zdarza się niespieszne, sobotnie popołudnie, gotujemy z córką makaron, kroimy suszone pomidory, oliwki, mozzarellę i obficie posypujemy wszystko świeżą bazylią.
I jeśli jeszcze do tego wiosenna pogoda pozwala nam poucztować na przydomowym tarasie, to już właściwie niczego więcej nam nie trzeba.



Pozdrawiam
Izabela


poniedziałek, 15 października 2012

Prac ogrodowych ciąg dalszy

Serdecznie witam wszystkich zaglądających:*
W sobotę obudziło mnie bezchmurne niebo i słońce. Poranek nie był najcieplejszy, ale w miarę upływu czasu robiło się coraz przyjemniej.
Pracy w ogrodzie mam jeszcze sporo, ale każdy tak piękny dzień pozwala poczynić postępy. Dziś zabrałam ze sobą aparat i oto, jak się pracuje w towarzystwie kur:)

Oto zielononóżki, które trzymają się razem, raczej z dala od nas.
 
 
To ulubienica Frania.
 
A tu moja towarzyszka i wyjadaczka wszystkiego, co się rusza;)
 
 
Pogoda była cudowna, więc i posiłki spożywaliśmy na dworze. Takie wspólne biesiadowanie na świeżym powietrzu jest wspaniałe.
Najpierw było śniadanie, świeże jajka od naszych kur, kawa zbożowa i chleb, swojski, na zakwasie.
 

 
Później przyszła pora na obiad. Zapraszam na rosół. Co w nim niezwykłego, tak właściwie, to nic:)
Szczęśliwy drób z naszego ogródka. Czy szczęśliwa była ta kaczogęś w rosole? Tego niestety nie wiem, przypuszczam, że szczęśliwa była biegając swobodnie po pastwisku, wygrzewając się w promieniach słońca i rozmawiając z gospodarzami:)
Do tego warzywa z naszego ogrodu, dużo zielonej pietruszki, którą uwielbiam i swojski makaron. Spodobało mi się przygotowywanie makaronu samodzielnie, mniej kosztuje niż zakup gotowego w sklepie, a jego smak doceniają wszyscy moi domownicy.
 
 
 
 
Pięknych dni!

piątek, 29 czerwca 2012

Z podziękowaniem

Dziś ostatni dzień roku szkolnego. Dzieci odświętnie ubrane poszły po świadectwa swojej 10-cio miesięcznej pracy.
Z tej okazji cztery prace wyrażające wdzieczność tym nauczycielom, którzy z otwartym sercem, energią i poświęceniem wykonują swój, niełatwy przecież, zawód.
Dla pani Renaty, która przez ostatnie trzy lata opiekowała się klasą mojego starszego syna w gimnazjum, jako wychowawczyni i nauczycielka biologii i chemii. W tę karteczkę "wlałam" też moją wdzięczność, bo jest to nauczucielka, która powinna być wzorem dla wielu innych:)




Pudełeczko, dla wychowawczyni Gabrysi. Niestety pani zmienia miejsce pracy i odchodzi po 2 klasie liceum. Wszystkim jest z tego powodu nieco smutno. Papiery,których użyłam, czekały na swój czas chyba ze dwa lata. Bardzo mi sie podobały, ale jakoś nie pasowały mi do żadnej pracy. Teraz okazały sie idealne, połączenia czerni, kremu, różowo-fioletowych kwiatów dało fajny efekt. A w komplecie z maszyna do pisania z antykwariatu, która młodzież postanowiła podarować pani Monice, będzie stanowiła fajny duet.
W rzeczywistości kolory były bardziej wyraziste niż na zdjęciach:(
Na ściankach pudełeczka czyste kartki z cytatami, na których uczniowie mieli się podpisać.




I jeszcze dwie karteczki od uczennicy wdzięcznej za przygotowanie do konkursów przedmiotowych.





Na deser moje ulubione naleśniki z porzeczkami, mniammm...


Miłego dnia!



wtorek, 20 grudnia 2011

Kolejna dekoracja

Przyszedł mi do głowy pomysł na ozdobę okna. Nie przepadam za firankami, a tak w ogóle najchętniej,
to w oknach nie wieszałabym nic. Niestety są okna np. łazienkowe, które wymagają zasłonięcia i te od południowej strony, bo słoneczko bywa męczące ;)
Zdjęłam żaluzje, "odkurzyłam" maszynę do szycia i tak oto powstał zestaw zazdrostkowo-zasłonkowy. Myślę jeszcze o kilku oknach, ciekawe, czy uda mi się zrealizować plany przed świętami :) Tym bardziej, że jak to w tym okresie bywa, czasu coraz mniej, a pomysłów i planów coraz więcej.


 Tak wygląda podwinięta zasłonka:
 A tak opuszczona:
 Tutaj aniołek - prezent od mojej córci Gabrysi:

 Tak wygląda okno w połowie zasłonięte:

 A tak odsłonięte:

 Na deser, mój ulubiony smażony ser pleśniowy z brzoskwinią i borówkami. Mniam!!!


Miłego dnia!

niedziela, 7 sierpnia 2011

Niedziela

Na wstępie chcę bardzo podziękować za wszelkie komentarze, dodają mi skrzydeł ;) A co do mojego imienia, zdrobnienia są mile widziane :) Nie mam jednego ulubionego. Właściwie wszystko zależy od osoby która się do mnie zwraca, moi rodzice mówią do mnie zdrobniale Isia, moja ciocia, która nie lubi skracania mojego imienia, zdrobniale mówi do mnie Izabelka, a dla innych jestem Izą, Izunią, Izką...
Wracając do tematu niedzieli. Poranną kawę wypiliśmy na tarasie. Słońce nie paliło w oczy, temperatura była względna, choć powietrze było parne. Zajadaliśmy się drożdżowymi ciasteczkami i moim ulubionym ciastem na smutki - murzynkiem Nigelli.





Murzynek w tej wersji jest ciężki i mięsisty, czekoladowość wypełnia usta i zmysły. To prawdziwe święto dla miłośników czekolady. Przepis zapisałam z programu telewizyjnego i jest to ciasto popularne w moim domu raczej jesienią i zimą, kiedy za oknem zimno i szaro, ale w sobotę naszła mnie ochota na czekoladę, no i jest:)

Murzynek Nigelli

350g ciemnej czekolady
375g masła
roztapiam w rondelku na małym ogniu, zdejmuję z kuchenki,
4 jajka
dodaję do masy po jednym i dokładnie mieszam,
następnie dodaję mieszając:
esencję waniliową
1 łyżeczkę soli
350g cukru
225g mąki
100g groszków czekoladowych z ciemnej czekolady
100g groszków czekoladowych z białej czekolady
ja dodaję pokruszoną tabliczkę gorzkiej czekolady, a ponieważ białej nie lubię, zupełnie rezygnuję z tego składnika :)
blachę wykładam folią aluminiową, wylewam ciasto i na 25 minut wkładam do piekarnika nagrzanego do 200*C. Pychota! 

A teraz przepis na ciasteczka. W wersji orginalnej maja one kształt precelków, ale wczoraj zwyczajnie nie miałam już czasu, dlatego powstały kółeczka. Smak pozostał, niesłodkie, kruche, smaczne :)

Ciasteczka drożdżowe Cioci Krysi

Do dużej miski wkładam wszystkie składniki:
750g mąki
3 zółtka
1 jajko
2 kostki masła
3 łyżki kwaśnej śmietany
5dkg drożdży
3 łyżki cukru
zagniatam ciasto i wkładam na 1 godzinę do lodówki, następnie formuję ciasteczka (precelki), układam na blasze, smaruje roztrzepanym jajkiem, posypuję makiem zmieszanym z cukrem i pozostawiam do wyrośnięcia. Piekę 10-15 minut, do zrumienienia w temperaturze 200*C.




Już o tym pisałam, ale szczęściem napawa mnie ten okres w roku, kiedy ogród zalewa feria barw i ziemia rodzi tak wspaniałe i smaczne owoce. Wystarczy zabrać ze soba kosz i zbierać i wąchać i cieszyć oczy. A później w zaciszu kuchni przyrządzać sałatki z tego, co akurat mamy pod ręką. Taki własny, mały kawałek raju :)






Po obiedzie planowaliśmy wycieczkę rowerową do lasu. Moja Teściowa już suszy pierwsze tegoroczne grzyby :) Niestety zaczęły nadciągać ciemne chmury..., deszcz...



Dobrze, że mamy w domu sporo gier planszowych, nudzić się nie będziemy :)
A tak na koniec chcę się pochwalić. Odwiedzam dość często sklepik z różnymi przedmiotami z zagranicy. Często wychodzę z pustymi rękami, ale czasami udaje się upolować ciekawe przedmioty. Jednym z ostatnich moich nabytków jest maszynka do lodów, używana, ale całkowicie sprawna. Jakiś czas temu na blogach pojawił się temat lodów domowej roboty, zamarzyła mi się wówczas taka maszynka. Poczekałam i mam. Ponieważ zapłaciłam za nią tylko 14 złotych, postanowiłam do kompletu poszukać maszynki do wafli. W piątek kurier dostarczył mi oczekiwaną przesyłkę. Produkcję lodów już opanowałam, wafli jeszcze nie robiłam. Jak tylko spróbuję - pochwalę się efektem pracy :)
Oto moje nowe kuchenne pomocnice :)


A poniżej wariacje na temat lodów : sorbetowe, truskawkowe, waniliowe...





Miłego niedzielnego wieczoru i pogodnego tygodnia!


czwartek, 30 czerwca 2011

Karteczki i foremki

Wczoraj dość późno wykonałam 3 karteczki, miałam słabe światło i mało czasu, więc zdjęcia wyszły słabo.







Nie tak dawno pojawił się temat muffinków i foremek do ich wypieku. Papierowe foremki najlepiej umieścić w specjalnej formie, żeby upiekły się kształtne i nie "rozlały", kiedy ciasto jest dość płynne. Można zakupić też silikonowe, równie cieńkie jak te papierowe. Ale są też foremki silikonowe, dość sztywne, tak, że można ustawić je bezpośrednio na blaszce. Ja mam takie foremki w kształcie kwiatków. Piekę w nich i muffinki i np. kruche babeczki, wychodzą świetne:) Niestety nie mam zdjęć wypieków, ale pokażę foremki.



Teraz w ofercie Tchibo są takie same foremki, tylko w tradycyjnej formie. Zdjęcie poniżej ze strony sklepu i oferta do obejrzenia i zakupu TU.


Miłego czwartku!