środa, 11 maja 2011

Wigwam

W zeszłym roku mój mąż wycinał wierzbę, która, jako samosiejka, wyrosła w nieodpowiednim miejscu ogrodu. Przyszedł mi do głowy pomysł, aby z jej gałęzi spróbować zbudować wigwam dla dzieci. Miałam wątpliwości, bo niektóre gałęzie miały średnicę nawet ok.3cm i bałam się, że się nie przyjmą. Poza tym myślałam, że do takiej konstrukcji bardziej nadawałaby się wiklina. Zaryzykowałam i udało się. Często i obficie podlewałam i po jakimś czasie pojawiły się listki.
W tym roku wierzbowe gałązki prześcigają się w drodze do słońca. Wewnętrzną podłogę wyłożyłam włókniną i wysypałam kamyczkami. Przytargałam trzy pieńki. W ten sposób powstało fajne, zacienione miejsce do wypoczynku, bo mój ogród jest mocno nasłoneczniony, a drzewa, które będą dawały cień dopiero "raczkują".





Z cienia korzysta nasza kotka.


Dziś od rana pracowaliśmy z Franiem w ogrodzie. Sadziliśmy paprykę, podlewaliśmy pomidory i sałatę. Później przyszedł czas na zabawę. Rozegraliśmy mecz piłki nożnej, oczywiście mając za przeciwnika sprytnego 4-latka, który sam ustala reguły gry, nie miałam szans - przegrałam. Chwilę odpoczęliśmy w wigwamie i mój synek zaczął swoje ewolucje na trampolinie.






No i brzuszek zrobił się pusty. Wróciliśmy do domu i przygotowujemy obiadek.


Miłej środy

3 komentarze:

  1. Wigwam jest cudny - miałaś rewelacyjny pomysł!
    I w ogóle bardzo pracowita z Ciebie pszczółka :).
    Pozdrowienia dla całej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje dzieciaki to mają wielkie szczęście ,że mają taką pomysłową , kreatywną i pracowitą mamę , a co za tym idzie cudowne dzieciństwo co zresztą wyraźnie rysuję się na buziaku ( słodkim:) ) Twojego synka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hey very interesting blog!

    Check out my web blog: download software

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)